poniedziałek, 14 lutego 2011

"Wdowa Couderc" Georges Simenon





Georges Simenon to pisarz belgijski, który największą popularność zdobył dzięki serii kryminałów o komisarzu Maigrecie. Pisał również powieści psychologiczno-obyczajowe i jedną z nich jest właśnie „Wdowa Couderc”, niezwykła opowieść, która do tej pory była znana w naszym kraju tylko dzięki ekranizacji filmowej z 1971 roku.
Powieść poprzedzona jest znakomitą przedmową Paul’a Theroux, dzięki której dowiadujemy się wielu ciekawostek o autorze oraz o jego utworach. Simenon był pisarzem nietypowym. Pogardzał krytykami, dystansował się od środowisk literaturoznawczych, był cyniczny, kpiący i zuchwały. Przeciwnicy i wrogowie uważali go za przeciętnego i nałogowego pisarza (Simenon potrafił ponoć pisać od 60 do 80 stron dziennie). Dla wielbicieli, do których zaliczyć można między innymi samego Henry Millera, był świetnym autorem. Simenona tymczasem totalnie nie obchodziło, co piszą o nim inni i sam przyznał, że nawet w czasach przyjaźni z Millerem, nie przeczytał żadnej jego książki. Pisarzowi niczego w życiu nie brakowało. Ciągłe przeprowadzki do pięknych domów, wierna rodzina, liczne kochanki, ogromna biblioteka, wszelkie rozrywki i zachcianki, drogie samochody – miał wszystko.
Tym razem dzięki Simenon’owi przenosimy się na skąpaną letnim słońcem wieś we Francji. Jean, młody mężczyzna, który właśnie wyszedł z więzienia, spotyka w autobusie Tati, tytułową wdowę, kobietę nieustraszoną, twardą, władczą i przebiegłą. Młodzieniec nie ma przy sobie niczego, ani dokumentu ani bagażu, jednak, gdy oferuje wdowie swoją pomoc przy noszeniu pakunków, ona się zgadza i co więcej proponuje mu etat parobka w swoim domu. Tati, skłócona z rodziną, knująca ciągłe intrygi, szybko przywiązuje się do Jean’a. Chłopak bowiem niezmiernie przypomina jej syna, który odsiaduje wyrok w więzieniu, dlatego szybko zaczyna traktować go jako członka rodziny i panicznie boi się jego utraty. Jednak ta letnia, wiejska sielanka nie trwa wiecznie. Wszystko komplikuje się za sprawą rodziny wdowy oraz niekontrolowanych uczuć Jean’a do innej kobiety. Bohater gardzi samym sobą, ma poczucie nadchodzącej tragedii, powoli pogrąża się w mroku. To wszystko sprawia, że powieść nabiera charakteru egzystencjalnego.
Warto wspomnieć, że Simenon w czasie swojego życia napisał ponad 450 powieści i opowiadań. „Wdowa Couderc” ukazała się w tym samym czasie, co powieść „Obcy” Alberta Camus, jednak to ta druga zyskała sławę i rozgłos, a samego Simenona do końca życia zżerała zazdrość, że to właśnie młodszemu o dziesięć lat Camus, a nie jemu, udało się zdobyć literacką Nagrodę Nobla. Znajomość dzieł Camus jest obowiązkiem, czytanie Simenona ogromną przyjemnością - niezwykle dobrą, mądrą i ambitną rozrywką.

Autor: Georges Simenon
Tytuł: "Wdowa Couderc"
Wydawnictwo: W.A.B., październik 2010


piątek, 11 lutego 2011

"Ukryte godziny" Delphine de Vigan





“Ukryte godziny” Delphine de Vigan to niezwykle przejmująca opowieść o dwóch samotnych osobach, które mijają się w wielkomiejskim anonimowym tłumie. Z niepokojem i niecierpliwością czekałam na rozwój wydarzeń, dlatego książkę przeczytałam praktycznie jednym tchem. To jedna z tych powieści, do których się powraca, bowiem porusza problemy współczesnego świata i zapewne niejeden czytelnik utożsamia się z głównymi bohaterami. Sami krytycy określili „Ukryte godziny” jako książkę „ilustrującą problematykę odosobnienia w firmie i podziału zespołowego w pracy”.
Poznajemy oto Mathilde, wdowę i matkę samotnie wychowującą trzech chłopców, oraz Thibault’a, lekarza ostrego dyżuru w Paryżu. Łączy ich poczucie bezsensowności życia oraz przeszywająca do szpiku kości samotność. Tytułowe ukryte godziny to czas, który bohaterowie spędzają każdego dnia w metrze, pociągu podmiejskim, stojąc w korku, w drodze do pracy. Ta rutyna towarzyszy im każdego dnia. Mathilde pokonuje tą samą drogę, przemierza te same korytarze w firmie, a gdy szef zaczyna ją nagle ignorować i zupełnie bez powodu odsuwa na bok, bohaterka zaczyna cierpieć na bezsenność i powoli traci poczucie sensu życia. Thibault z kolei tkwi w pozbawionym czułości i miłości związku i choć spotyka codziennie w swojej pracy mnóstwo nowych osób, czuje przytłaczające tempo życia w wielkim mieście i ogrom samotności, która w nim panuje. Bohaterowie żyją w ciągłym lęku, że w każdej chwili mogą wszystko stracić, z powodu jednego fałszywego ruchu, złej odpowiedzi bądź słowa wypowiedzianego nie w porę. Czują zawrotną pustkę, której nie są już dłużej w stanie i nie potrafią ignorować.
Ta niezwykle wrażliwa powieść jest metaforą życia w wielkim, anonimowym tłumie, gdzie ludzie są całkowicie osamotnieni i zdani wyłącznie na siebie. Stawia przed nami wiele pytań, na które sami będziemy musieli sobie odpowiedzieć. Zmusza nas do refleksji i przemyślenia wielu spraw, z którymi spotykamy się każdego dnia. Po przeczytaniu „Ukrytych godzin” zupełnie inaczej spojrzałam na ludzi, których minęłam na ulicy, zastanawiając się czy aby przypadkiem nie przeszłam obok Mathilde lub Thibault’a. 


Autor: Delphine de Vigan
Tytuł: "Ukryte godziny"
Wydawnictwo: Sonia Draga, październik 2010

poniedziałek, 7 lutego 2011

"O człowieku, który chciał być szczęśliwy" Laurent Gounelle





Laurent Gounelle szerzej znany jest jako specjalista w dziedzinie rozwoju osobowości. Pisze również powieści, które często określane są jako poradniki psychologiczne. W Polsce nakładem wydawnictwa Świat Książki ukazały się do tej pory jego dwie książki: „O człowieku, który chciał być szczęśliwy” oraz „Bóg zjawia się incognito”.
„O człowieku, który chciał być szczęśliwy” to historia sympatycznego, choć zagubionego i samotnego nauczyciela Juliana, który spędza wakacje na wyspie Bali. Podczas wyjazdu postanawia odwiedzić mędrca, wielkiego mistrza Samtyanga, o którego zdolnościach krążą legendy w najdalszych zakątkach świata. Pierwsze spotkanie z mistrzem jest dla Juliana ogromnym zaskoczeniem. Spotyka bowiem mężczyznę wyglądem przypominającego żebraka, od którego bije niesamowita skromność. Nauczyciela frapuje jego minimalizm i wiek, niezwykle trudny do odgadnienia (na oko ok. 70-80 lat). Julian w pierwszej chwili zaczyna wątpić w jego moc i zdolności. W końcu tyle się nasłuchał o tym wielkim mędrcu, który leczył samego premiera Japonii. Sam w duchu ze wstydem przyznaje, że nie zawahałby się dać mu pieniędzy, gdyby spotkał go żebrzącego na ulicy. Ciekawość jednak bierze górę i choć bohater zaczyna mocno wątpić w jego kompetencje, postanawia kontynuować spotkanie.