Długi majowy
weekend ma się już ku końcowi. Kto nigdzie nie wyjeżdżał miał świetną okazję,
by spędzić te kilka dni z dobrą książką. Signum Temporis podbijało w tym czasie
Skalne Miasto w Czechach i całkowicie oddało się górom. Nie mogło jednak
zabraknąć kilku książkowych motywów...
To, że Czesi są
najbardziej oczytanym narodem w Europie, wie każdy. Nasi południowi sąsiedzi
nie mają takich problemów z czytelnictwem, jak my. Jak wynika z badań, jeden
obywatel Czech czyta średnio siedemnaście książek rocznie. Nawet w mniejszych
miastach na rynku znaleźć można dobrą księgarnię, a czasem nawet i dwie! Ja
udałam się na wycieczkę do miasta Hradec Králové.
Znaleźć tam można
również kawiarnie, które z zewnątrz wyglądają jak stara szafa, niczym wejście do
świata Narnii...
Z kolei w
sklepach z pamiątkami czołowe miejsce na półkach zajmują książki, w tym
oczywiście literatura dziecięca. Mnie najbardziej urzekła książka "Příhody
myšáka Šmejdila" Jaromíra Joo, bogato zilustrowana przez Petra Čuhaniča. To
fantastyczny zbiór opowieści o bardzo ważnych sprawach: miłości, odwadze i
honorze dla wszystkich małych i starszych czytelników.
"Příhody
myšáka Šmejdila" można na razie zakupić tylko w Czechach, ale polscy
czytelnicy spragnieni oryginalnych i zabawnych czeskich bajek też znajdą w
Polsce coś dla siebie.
*wydawnictwo Afera
*wydawnictwo Dwie Siostry









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz